Tegorocznego Sylwestra postanowiliśmy spędzić w Ptasim Siedlisku, z dala od zgiełku miasta, huku petard i nerwowej atmosfery, która szczególnie daje się we znaki naszym czworonożnym przyjaciołom. Wybór padł na domek „Czapla”, położony w bezpośrednim sąsiedztwie lasu, gdzie natura wyznacza rytm dnia, a cisza naprawdę istnieje.



Już od pierwszych chwil dało się odczuć ulgę. Zamiast wystrzałów i błysków fajerwerków były spacery po leśnych ścieżkach, ogrom śniegu i spokój, którego nam brakowało. Nasz pies szybko się zrelaksował – bez stresu, drżenia i chowania się po kątach cieszył się prawdziwą zimą, która towarzyszyła nam przez cały pobyt. Codzienne leśne spacery w ciszy i spokoju z herbatą w termosie pozwalały odkrywać piękno okolicy w ciszy i własnym tempie, a my właśnie tego szukamy, gdy wybieramy miejsce na Sylwestra „po naszemu”.



To był prawdziwy odpoczynek: od pośpiechu i miejskiego sylwestrowego chaosu.
Artykuł autorstwa Wroniki Fletta-Andraszyk inspirowana Eską i podpowiedziami Janka.

